Wyśniony sen. Wygrały emocje!

Śródmiejski Teatr Muzyczny w Warszawie uczcił 10 lat swojego istnienia. "Les Miserables" School Edition w reżyserii Antoniusza Dietziusa to dojrzała, dopracowana w najmniejszym szczególe i profesjonalna produkcja. Dorównująca, a chwilami przewyższająca zaangażowaniem, skupieniem i szczerością wcześniejsze, polskie wersje musicalu. Dynamiczna scenografia, przemyślane oświetlenie, precyzyjne choreografie, kostiumy, projekcje oraz pirotechnika, wybitne głosy i doskonała reżyseria. Po prostu "wyśniony sen". Sen, z którego widzowie i artyści nie chcą się budzić!

POBIERZ TEN TEKST W PDF-ie

Daniel Wyszogrodzki, autor przekładu "Les Miserables", w swojej najnowszej książce "Ale Musicale" napisał: „Musical epicki. Żaden inny spektakl nie zasługuje na to określenie (…). „Les Miserables” to wielka literatura, wielkie namiętności i wielkie ideały. A także nadzwyczajna produkcja, która stanowi światowy fenomen teatru muzycznego”. Czy można sobie wymarzyć lepszy spektakl do świętowania X sezonu artystyczne?

Dodajmy, że zaledwie kilka dni po premierze Śródmiejskiego Teatru Muzycznego, w kalendarzu można było znaleźć jeszcze jedną, okrągłą rocznicę - 30 lat od polskiej prapremiery "Nędzników" w Teatrze Muzycznym w Gdyni w reżyserii Jerzego Gruzy. Najnowsza premiera jest już czwartą w Polsce inscenizacją. 355 razy "Les Miserables" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego wystawiono w Teatrze Muzyczny ROMA. Od 2017 roku musical w reżyserii Zbigniewa Maciasa pokazywany jest w Teatrze Muzycznym w Łodzi.

Śródmiejski Teatr Muzyczny działający przy Młodzieżowym Domu Kultury przy Łazienkowskiej w Warszawie, od 10 lat sięga po najlepsze musicalowe tytuły (m.in. "Footloose", "Miss Saigon", "Grease"). Młodzi ludzie, pasjonaci musicalu - wspierani przez aktorów musicalowych, wokalistów, choreografów, ubrani w dopracowane kostiumy, doskonale odnajdujący się w (własnoręcznie zrobionej) scenografii - tworzą dla swoich widzów wyjątkowe i niepowtarzalne spektakle. Dbając przy tym o emocje i wzruszenia. Tak było również przy okazji premiery "Les Miserables" SE 26 czerwca 2019.

W każdej sekundzie spektaklu, w każdej wyśpiewanej nucie słyszałem pewność, zaangażowanie, perfekcję i oddanie kreowanej postaci czyli skracając do jednego słowa - profesjonalizm. Jak inaczej nazwać sytuację, w której stojący na scenie młody człowiek przekonuje mnie, że jest Javertem, Valjeanem, Fantine, Cossete, Mariusem, Enjolrasem czy Eponine. Mam wrażenie, że jeszcze żadna obsada w Polsce nie opowiedziała historii stworzonej przez Wiktora Hugo z taką szczerością i emocjami. Może to wiek aktorów sprawia, że są bliżej swoich postaci. Że są dla widza bardziej prawdziwi.

Wokale brzmią znajomo, przywołując skojarzenia z najlepszych obsad West Endu, Broadwayu, Warszawy czy Łodzi. Z pewnością właśnie tego życzyliby sobie autorzy i producenci tego musicalu. Wybór wokalistów w Śródmiejskim Teatrze Muzycznym oceniam na trafny i przemyślany.

Zadziwiające jest, że KAŻDA z obecnych na scenie osób jest maksymalnie skoncentrowana na swojej postaci (również na odległym, wydawałoby się niezauważalnym planie). Mimo, że spektakl trwa (z przerwą) blisko 3 godziny, NIKT nie wychodzi z roli, a skupienie na jej świadomym kreowaniu jest godne podziwu (biorąc pod uwagę wysoki stopień trudności musicalu).

Jan Marczuk w roli Jean Valjeana - dla mnie - musicalowe objawienie tego sezonu w Śródmiejskim Teatrze Muzycznym. Jego wokalna przeprawa przez długi prolog, to dla widza pełna emocji wędrówka. Gdy staje do "Konfrontacji" z Javertem (Jędrzej Czerwonogrodzki), całkowicie zapominam, że przede mną stoi Jan Marczuk. Jestem ja i on - Jean Valjean. Song "Daj mu żyć" ("Bring Him Home") to potwierdzenie niesamowitego talentu. Fantastyczna kreacja do ostatniej sceny. To nieprawdopodobne, że tak młody człowiek potrafi idealnie "zestarzeć się" na oczach widzów. I nie chodzi tu o charakteryzację, o dotknięte siwizną włosy, ale o to w jaki sposób porusza się na scenie, oraz jak głos Marczuka "dojrzewa z wiekiem bohatera".

Javert Jędrzeja Czerwonogrodzkiego jest stanowczym służbistą, bezwzględnym w przestrzeganiu prawa. Jednak Javert z Śródmiejskiego Teatru Muzycznego ma w sobie odrobinę łagodności. Niesamowicie zaśpiewane "Gwiazdy" i niezwykle dojrzale zagrane "Samobójstwo". Tę kreację dołączam to moich ulubionych z dotychczas widzianych wersji "Les Miserables".

Dla Joanny Jarugi (Fantine) udział w "Les Miserables" SE to pierwsza wspólna przygoda ze Śródmiejskim Teatrem Muzycznym oraz (udany) debiut na dużej scenie teatralnej. Song "Wyśniłam sen" - zaśpiewany z zauważalną dla widza więzią, łączącą aktorkę i jej postać. Kolejne sceny doskonale to potwierdzają. Zgrane przez Jarugę: ból, cierpienie, samotność i bezsilność Fantine wnikają w zmysły widzów.

Mateusz Tomaszewski wzruszył widzów jedynym z najpiękniejszych songów musicalu "Pusty stół i puste krzesła". Jego Marius jest bardzo prawdziwy, szczerze i nieśmiało zakochany. Na barykadę poprowadził studentów Mikołaj Kisiel jako Enjolras. Sceniczna osobowość i zapadający w pamięci, mocny głos ("Jeszcze dzień").

Justyna Mróz (Cosette) śpiewa pięknym lirycznym sopranem z delikatnym vibrato, nadając charakteru swojej postaci. Dzięki temu Cosette jest ujmująca, dziewczęca, delikatna, nieśmiała. Dźwiękami songów "Z biegiem lat" oraz "Jest w sercu mym" Justyna Mróz całkowicie skradła moje serce.

Krysia Zajkowska grająca Eponine perfekcyjnie zmierzyła się z jednym z najpopularniejszych songów musicalu "Sama tak" ("On My Own"). Brzmi w nim bardzo współcześnie, ale o to chodziło twórcom musicalu. Zajkowska jest doskonałą wokalistką (gęsia skórka, gdy śpiewa "...on nie widzi mnie"), na dodatek świetnie radzącą sobie aktorsko.

No i cudowne małżeństwo Thenardier - Marta Rodziejczak, Artur Gancarz. Kreacje bardzo przemyślane, dopracowane i świetnie poprowadzone ze świetnym wyczuciem rytmu. Postaci z charakterem (podkreślonym od strony wokalnej), zagrane z humorem, jakby nieco przaśne, grubiańskie i przerysowane ze smakiem. Rodziejczak i Gancarz doskonale się uzupełniają. I nie jest to jedynie zasługa świetnie napisanych ról. Dla mnie królowa i król musicalu (nie tylko kramu).

Podobnie jak w każdej wersji "Nędzników" serca widzów zdobywa Gavroche. Krzysztof Tymiński bawi i wzrusza publiczność, jest iskierką spektaklu. Śpiewa i (choć to dziwnie zabrzmi) umiera zawodowo! Mała Cosette (Agata Perzyna) zabrała mnie swoim cudownym głosem do zamku pośród chmur.

Proszę mi wierzyć każdej osobie z zespołu chciałbym poświęcić choć jedną linijkę tego tekstu, bo każdy zasługuje na wyróżnienie za perfekcyjne stworzenie postaci: galerników, szwaczek, prostytutek, mieszkańców Montreuil-sur-mer czy Paryża, studentów na barykadzie, wdów.

Przywołane sceny zbiorowe to wokalne i choreograficzne perełki musicalu: "Miłe panie" (niesamowicie zmysłowy ruch), "Kramu tego król" (najlepsza choreografia tej inscenizacji ze stopklatkami), "Jeszcze dzień" (genialnie przemyślane przejścia), "Wino pij", "Płynie, płynie" (cudownie zaśpiewane) czy "Wesele" (piękny klasyczny taniec w tle). Choreograficznych "smaczków" jest sporo; to zasługa Anny Gwarek, Sergiusza Królaka, Tomasza Skwirowskiego.

W "Les Miserables" SE zachwyca dynamicznie zmieniająca się scenografia Antoniusz Dietziusa i Bartłomieja Szrubarka, wspomagana projekcjami Karola Jankiewicza. Czego tu nie ma! Są kamienice, jest szwalnia, jest most, z którego skacze Javert, jest nawet sąd (choć scena trwa kilka minut).

I jest ONA. Barykada. Zbudowana własnoręcznie przez młodych ludzi. Barykada na obrotowej scenie, otoczona dymem, dopieszczona barwami reflektorów - bez wątpienia gra w tej inscenizacji swoją własną rolę. W scenie ostatecznego starcia, każdy strzał, wybuch, potęgowany światłem to jedna z bardziej przejmujących scen. Barykada cierpi i umiera ze studentami.

Antoniusz Dietzius stworzył inscenizację doskonałą. Mając wsparcie wspaniałych artystów, realizatorów, producentów przygotował wersję "Les Miserables", w której - wśród strzałów karabinów - eksplodują emocje! I choć barykada przegrywa, to wygrywają emocje. Szczerość sceny, skutkuje szczerymi przeżyciami i wzruszeniami widzów. I to jest prawdziwy teatr!

"Les Miserables" School Edition. Premiera 26.6.2019

OBSADA

JEAN VALJEAN Jan MARCZUK
JAVERT Jędrzej CZERWONOGRODZKI
FANTINE Joanna JARUGA
EPONINE Krystyna ZAJKOWSKA
COSETTE Justyna MRÓZ
MARIUS Mateusz TOMASZEWSKI / Maciej TOMASZEWSKI
ENJOLRAS Mikołaj KISIEL
MONSIEUR THENARDIER Artur GANCARZ
MADAME THENARRDIER Marta RODZIEJCZAK
BISKUP Antoniusz DIETZIUS
MAJSTER Arkadiusz BORZDYŃSKI
ALFONS Mateusz OTŁOWSKI
BAMATABOIS Michał RULAK
FAUCHELEVANT Łukasz OBŁĄK
GAVROCHE Krzysztof TYMIŃSKI
MAŁA COSETTE Agata PERZYNA
MAŁA EPONINE Antonina BORUCH

ZESPÓŁ

Julia BIELIŃSKA, Milena BURDALSKA, Paulina FIGLARZ,
Julia JARMOSZEWICZ, Marta JASIOROWSKA, Aleksandra KOŁODZIEJ,
Marta KOSIOREK, Zofia ŁYSOŃ, Zuzanna MEYER, Paulina MRÓZ,
Natalia PODSIADŁA, Weronika RUCIŃSKA, Paulina SKOWROŃSKA, Dominika
SOBOL, Katarzyna STOPKA, Anna ŚMIAŁEK,
Katarzyna WIERTEL-NGO VAN, Julia ZARZECKA
Feliks GOLACHOWSKI, Oskar KORAB, Dominik KUŚNIERCZYK,
Łukasz OBŁĄK, Jakub OCHAL, Michał OLECHNIEWICZ,
Tomasz SKWIROWSKI, Bartłomiej SZRUBAREK, Sergiusz KRÓLAK,
Maciej TOMASZEWSKI / Mateusz TOMASZEWSKI

REALIZATORZY

inscenizacja i reżyseria Antoniusz DIETZIUS
kierownictwo muzyczne Adrianna FURMANIK - CELEJEWSKA
opieka wokalna Anastazja SIMIŃSKA
konsultacje wokalne Kamil DOMINIAK
choreografia Anna GWAREK
współpraca choreograficzna Sergiusz KRÓLAK, Tomasz SKWIROWSKI
reżyseria dźwięku Marcin ŻAK
reżyseria oświetlenia Michał PISKORSKI
realizacja oświetlenia Krzysztof GANTNER
asystent reżysera Krystian NGO VAN
scenografia Antoniusz DIETZIUS
kostiumy Paulina SKOWROŃSKA
współpraca kostiumologiczna Nadia i Filip GINALSCY Cavine Sartorium
charakteryzacja Dominika ZATOŃSKA
fryzury Tomasz PISZCZEK Zakład Fryzjerski Agnieszka Płusa
pirotechnika Andrzej BANACH
projekcje i multimedia Karol JANKIEWICZ
oprawa graficzna Katarzyna ŚWIDER - KĘDZIOR
plakat artystyczny Andrzej PĄGOWSKI
fotosy Tomasz TRUSZKOWSKI
public relations Marta OLBRYŚ
produkcja Aleksandra KOŚKA