"Oglądacie apokalipsę w wygodnych teatru fotelach". Recenzja

"Teraz mamy lepszą pamięć i znamy prawdę" śpiewa w finale musicalu Miuosh. "Wujek 81. Czarna ballada" dotyka historii sprzed 36 lat, historii, którą wciąż w sercach nosi wielu Polaków. Spektakl Teatru Śląskiego w Katowicach to opowieść o pacyfikacji w Kopalni "Wujek", ubrana w zapadającą w pamięć muzykę, wzbogacona niesamowitą choreografią.

Telewizja Polska - rok po scenicznej premierze spektaklu w reżyserii Roberta Talarczyka - pokazała go w Teatrze Telewizji. I choć to okrojona o prawie godzinę wersja, to nie brakuje jej nic z atmosfery teatralnego spektaklu. Jesteśmy świadkami wydarzeń z kilku dni grudnia 1981 roku. Trafiamy na katowickie osiedle, "dziesięć pięter, jeden blok, (...) a obok bloku inny blok". Z dachu bloku skąd "do nieba tylko krok", widać miasto, dwa kominy i... kopalnię. To tu za kilka dni ma dojść do tragicznych wydarzeń.

Na świat początku lat 80-tych patrzymy oczami 13-letni chłopców – Rafała, Grzegorza, Adama, Tomka, którzy o sobie śpiewają "to my czterej jeźdźcy apokalipsy, każdy za każdego, a wszyscy przeciw nam". Ich bohaterami są Luke Skywalker, członkowie Załogi G, Fantomas i Mechagodzilla. Fascynują ich elektroniczne zegarki, niemieckie komiksy, gazetki Bravo i... rozkładówki z Playboya. Przedmioty z "lepszego świata" docierają w paczkach z RFN.


To chyba jedna z piękniejszych scen, gdy rodzina Rafała otwiera paczkę z zagranicy. Scena niczym z obrazu "Ostatnia wieczerza". Przy stole nakrytym białym obrusem babcia Rafała (w tej roli Grażyna Bułka), nucąc "Boże coś Polskę", dzieli kolejnymi darami: misiami Harribo, czekoladą "z okienkiem", mąką i proszkiem do prania, który odmierzony szklanką rozsypuje... dzieciom w tytki.

W spektaklu chwilami jest bardzo intymnie. Zaglądamy w cztery ściany, rodzinnego życia głównych bohaterów. W małżeństwie Anny (Barbara Lubos) i Michała (Dariusz Chojnacki) widać wyraźny kryzys. "A my na ziemi tak zmęczeni natłokiem zwykłych ludzkich spraw" - śpiewa ojciec Rafała. To jeden z najpiękniejszych songów tego musicalu (nie powstydziłaby się go żadna produkcja z West Endu). W duecie Anna dodaje: "my na ziemi przytuleni śnimy o tym niebie w nas, w naszych oczach tylko piach, już nikt nie liczy na cud". Michał oddany jest pracy w kopalni, jego żona marzy o wyjeździe na Zachód. Zdenerwowana wykrzykuje "ja nie mogę tu żyć".

Michał widzi przyszłość swojego syna na grubie. 13-latek nie chce jednak pójść w ślady ojca. "Ja nienawidzę kopalni, mundurów, orkiestr dętych". Rozumie go dziadek (Wiesław Sławik), mimo, iż sam został wychowany w górniczej tradycji - "gruba to jest gruba. Nakarmi cię, zaopiekuje się tobą". Postać dziadka jest niezwykle ciekawa. Potrafi żartować (opowiadając o sztajgrze Kleofasie, "ważnym jak bóg", którego rzekomo porwało UFO), ale też dręczą go traumatyczne przeżycia z przeszłości (śmierć przyjaciela Jorga, podczas tąpnięcia w kopalni).

Nie jest również kolorowo w rodzinie Tomka. Jego ojciec jest milicjantem (Grzegorz Przybył), który często po służbie do domu wraca pijany. Jego żona (Karina Grabowska) cierpi. Nie ma łatwego życia wśród górniczych rodzin (znienawidzonych przez męża milicjanta), problemem jest nawet wizyta u fryzjera. Gdy dochodzi między nimi do kłótni mówi do męża: "Przestań się wyżywać na mnie i Tomku za to, że nosisz ten mundur".

Scena śmierci 9 górników jest bardzo wymowna. A odliczanie do dziewięciu potęguje przeżycia widzów. "Oglądacie apokalipsę w wygodnych teatru fotelach" - śpiewa Miuosh. - "I dobrze! Jesteście tu po to, by pamiętać".

W musicalu "Wujek 81. Czarna ballada" nie zabrakło też śląskiej gwary (bez której nie wyobrażam sobie spektaklu) oraz pięknej, górniczej religijności. Poznajemy Barbórkę - "jestem w każdej źrenicy, biciu serca, oddechu, w śpiewie, gniewie i śmiechu". Niesamowita jest rozmowa Pana z Katowic (Miuosh) z figurą Świętej Barbary (Joanna Kściuczyk-Jędrusik), która narzeka "farba odłazi, zlewam się z tłem". To w tym miejscu pojawia się jeden z utworów rapera Miuosha, który śpiewa "Mój dziadek modli się inaczej niż ja, zna inny sens i wierzy jakby mocniej (...) obrasta nas rdza, odpada z nas farba, mamy wrogów sami w sobie i honoru brak".

Ale nie tylko Miuosh miał wpływ na warstwę muzyczną i teksty piosenek. Autorem niezwykłej muzyki jest Hadrian Tabęcki; muzyki idealnie oddającej przeżycia bohaterów. Słowa do utworów napisał Robert Talarczyk, choreografią spektakl zaczarował Jakub Lewandowski.

Coraz częściej sięga się po musical by opowiedzieć prawdziwe, osadzone w historii - ważne dla Polaków - wydarzenia. Spektakl Teatru Śląskiego zdecydowanie powinien być pokazywany jako wzór tego jak mają wyglądać takie musicale. Bez technicznych "fajerwerków", ze świetną obsadą aktorską, z odpowiednio wyważonymi emocjami - wzruszeniami i humorem, stajemy się bardzo bliskimi świadkami wydarzeń.


Cieszę się, że dzięki umieszczeniu musicalu "Wujek 81. Czarna ballada" na VOD TVP, można do niego jeszcze wracać.