"Jak nie my, to kto?". Recenzja niezwykłego chorzowskiego musicalu

Recenzje spektakli powstają zazwyczaj tuż po premierowych pokazach, tymczasem ostatnio oglądam musicale, które schodzą… z afisza. I mimo, że może już nigdy nie pojawi się szansa na wznowienie tytułu, to warto podzielić się opinią o spektaklu. Dlaczego? Bo recenzja udanego przedstawienia jest najlepszą zapowiedzią tego, co w następnej kolejności pojawi się na scenie. I jestem przekonany, że i tak będzie w tej sytuacji. Tym bardziej, że teatr to nietypowy i aktorzy też nietypowi. Nietypowi, w tym przypadku należy czytać jako wyjątkowi.

Gościnna scena Chorzowskiego Centrum Kultury była 26 lutego 2016 roku była świadkiem premiery musicalu “Jak nie my, to kto?” do scenariusza Aliny Moś - Kerger. To kolejny spektakl przygotowany przez Studio Musialowe STEP Tomasza Micha, który wspólnie z Tomaszem Owczarkiem wyreżyserował to przedsięwzięcie. Słowo duże, bo i rozmach przy spektaklu niespotykany. Trzygodzinny spektakl z ponad setką osób na scenie. Ktoś zapyta, cóż w tym wyjątkowego? Otóż przed publicznością prezentują się aktorzy mający od kilku do kilkudziesięciu lat. I co ważne wszyscy robią to za darmo. Daleki jestem od określenia amatorzy. Niektórzy mają już musicalowe, teatralne czy taneczne wykształcenie. Dla innych to być może rzeczywiście pierwszy kontakt ze sceną, ale mając wsparcie swoich nauczycieli, pierwsze kroki stawiają z dużą pewnością.

“Jak nie my, to kto?” to historia Laury (Aleksandra Konior, absolwentka “Baduszkowej”, odpowiedzialna za przygotowanie wokalne aktorów) i Karola (Dawid Pilszek). Laura pochodzi z artystycznej i dość nietypowej rodziny. Ojciec Lucjan Jamniczek (w tej roli Tomasz Mich) mieszka z żoną Palomą (Karolina Pasiut) oraz… byłą żoną Zofią (Heleną Rotko). Proszę się nie obawiać - panie wzajemnie się szanują, lubią, wspólnie powiększają sobie piersi, wspólnie dbają o ciepło domowego ogniska. Obie kochają Laurę. Dlatego ogromną radość sprawia im wiadomość, że ich ukochana córeczka wyjdzie za mąż za Karola.

Karol pochodzi z rodziny prawników. Stanisław (Michał Hupa) wraz z żoną Grażyną (Joanna Mielnikiewicz) mają dość specyficzne zdanie o artystach mówiąc, że są “to oszołomy”. Oprócz Karola wychowują jeszcze Sabinę (Ania Strzałkowska) i Sambora (Mateusz Kolankowski).

Zderzenie obu światów doprowadza do nieoczekiwanych sytuacji, co w połączeniu z finansowymi problemami i naiwnością Lucjana (która zaprowadzi go za kratki) tworzy serię niefortunnych zdarzeń. Łącznie z tym, że Laura zmieni adresata swoich uczuć, a ojciec Karola, ujawni drzemiące w nim artystyczne pragnienia (odziedziczone po rodzicach cyrkowcach).

Musical “Jak nie my, to kto” to fantastycznie zaśpiewane piosenki. Większość to znane przeboje: “Money, money, money” (Abba), “Mamona” (Republika), “Takiego chłopaka” (Mikromusic), “Ostatnia nocka” (M. Maleńczuk), “Dach” (Sound’n’Grace), “Trójkąty i kwadraty” (D. Podsiadło), “Ktoś między nami” (A. Jantar, Z. Hołdys), a nawet “Cinema Italiano” z musicalu Nine. Fantastycznie zabrzmiały zaaranżowane przez Tomasz Drogokupca “Ostatnia niedziela” (M. Fogg) i “Kosmiczna rewolucja” (J.Steczkowska). Oczywiście, że mógłbym wyróżniać wokalistów, ale byłoby to niezwykle trudne, bo każde z wykonań było wyjątkowe, szczere i perfekcyjnie zaśpiewane.

Podziwiam dynamiczność spektaklu. Mając do dyspozycji tyle osób na scenie i w kulisach, poszczególne sceny zmieniały się płynnie, łącznie z błyskawicznie wymienianymi elementami scenografii, stworzonej przez Joannę Barnaś-Wójcik.

O jakości chorzowskiego musicalu świadczą nie tylko wokalne możliwości aktorów. To niesamowita energia kilkudziesięciu tancerzy. Zabraknie palców na rękach by móc policzyć niesamowite choreografie Tomasza Micha! Zauroczyły mnie więzienne choreografie (z miskami i krzesłami), jak i niezwykły utwór ze szczotkami połączony z pokazem stepu i tańca irlandzkiego. Nawet ruch tancerzy “na spacerniaku” więzienia zachwycał wykonaniem. Choreografia “biedaków” przy dźwiękach “If I Were a Rich Man” czy układy “Kosmicznej Rewolucji” i “Cinema Italiano” to majstersztyk scenicznego tańca. Nie można nie zauważyć tańca najmłodszych uczestników musicalu podczas “domówki Halloween”.

Tomasz Mich stworzył profesjonalną maszynę musicalową. Każdy z jej elementów jest niezwykle ważny dla sprawnego działania całego mechanizmu. I co ważne każda osoba na scenie - co widać - świetnie się bawi swoją pracą aktorską, wokalną czy taneczną. Najdokładniejszym miernikiem sprawności tej maszyny są reakcje publiczności - oklaski po poszczególnych utworach, salwy śmiechu, szczere, pełne zadowolenia komentarze w przerwach i końcowa owacja na stojąco. Układ idealny - obie strony od początku do końca świetnie się bawią.

Obsada spektaklu, który obejrzeliśmy 16 grudnia:

Laura – Ola Konior, Sambor – Mateusz Kolankowski, Karol – Dawid Pilszek, Lucjan – Tomasz Mich, Zofia – Helena Rotko, Paloma – Karolina Pasiut, Stanisław – Michał Hupa, Grażyna – Joanna Mielnikiewicz, Przemo – Paul McFresh, Kryspin – Maciej Mendyka, Sabina – Ania Strzałkowska, Jacek – John Travoldan, Emilka – Weronika Karkosz, Tatiana – Daria Resztak, Zuzanna – Natalia Świtała, Marian – Tomasz Drogokupiec, Zbigniew – Artur Drewnowski. Epizody: Natalia Kubara, Aleksandra Kwiecień, Kacper Kurcius, Arkadiusz Kuś. Oraz wokaliści i tancerze.

Zdjęcia w tekście: Chorzowskie Centrum Kultury.