"AIDA" błyszczy!


"Egipt mnie potrzebuje" mówi Dżoser do swojego syna Radamesa. Podobnie Teatr Muzyczny ROMA potrzebuje musicalu "Aida", by przekonać widzów, że ta warszawska scena to nie tylko spektakularne wizualizacje na ekranach LED-owych, nie tylko magicznie poruszające się platformy, ale również wielkie aktorskie kreacje, pozwalające stworzyć pełne charakteru, emocji i... uczuć postaci. Musical w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego to dla mnie musicalowe odkrycie na miarę odnalezienia grobowca egipskiego władcy, ze wszystkim jego skarbami! Realizatorzy i artyści dzielą się z widzami tym odkryciem. Zobaczcie jak "Aida" błyszczy aktorsko, choreograficznie, muzycznie i reżysersko.


Co zobaczysz?

Choreografie przygotowane przez Agnieszkę Brańską zachwycają każdym ruchem. Najlepsze sceny to taniec 11 mężczyzn (Ministrów) podczas songu Dżosera oraz taniec Nubijczyków ("Taniec sukni"). Im wyżej siedzisz, tym lepsze sceny te robią wrażenie. Elektryzujących momentów jest wiele - wspaniale pokazana ruchem rozpacz, chwilę po tym, jak Egipcjanie zabierają z obozu Nehebkę. Albo scena prania... najpierw kroki, a potem gesty i ruchy tworzą widowiskowy, niezapomniany obraz. Zaraz po songu Amneris "W rękawie as" oglądamy fantastyczny pokaz mody... i ten ruch biodrem, kończący krok "egipskich modelek". Choreografia Brańskiej łączy wiele stylów, włączając w to swoistą etniczność. Efekt zdumiewający.

Musical "Aida" w Teatrze ROMA to przepiękne światło wyreżyserowane przez Marca Heinza. Światło naturalne i ciepłe. Chwilami miałem wrażenie, że scenę oświetla słońce Egiptu. Gdy nadchodzi noc po ścianach wędrują refleksy ognia, oliwnych lamp. Scenografia Mariusza Napierały uwodzi surowością (można poczuć się jak podczas spaceru zakamarkami egipskiego Karnaku) i co najważniejsze oddaje ogromną przestrzeń aktorom, tancerzom. Na scenie nie ma przedmiotów zbędnych. Można komfortowo skupić się na postaciach...

Element, który przyznam drażnił mnie w poprzedniej produkcji - gigantyczne ekrany LED - stają się w "Aidzie" naturalnym tłem, zamykającym poszczególne sceny w przepiękne obrazy, malowane światłem. Nowoczesne rozwiązania sceniczne nie są nachalne, nie dominują, nie zakłócają odbioru. Ale nie ukrywam, chwilami hipnotyzują. Gdy razem z Amneris trafiamy do egipskiego SPA to... zobaczycie to sami i dajcie się oczarować atmosferą tego miejsca. Uważajcie by się nie zmoczyć ;-) Dajcie się porwać iluzji. W utworze otwierającym drugi akt ("Za daleko o krok") popłyniecie wśród gwiazd, a w duecie Aidy i Radamesa... zawiruje świat (przepiękny efekt). Nie wchodzę w szczegóły, by nie odebrać Wam przyjemności z odkrywania świata nubijskiej księżniczki.

Nie można pominąć tematu kostiumów. Są spektakularne. Niesamowicie wykonane z ogromnym szacunkiem dla libetta. Kostiumów jest mnóstwo i trzeba kilku wizyt na spektaklu, by przyjrzeć się wszystkim detalom. Sukienka Aidy (odcienie niebieskiego) ma szansę stać się hitem najbliższej wiosny, gdyby ten wzór trafił do sprzedaży. Kostiumy Amneris wymagałyby tu kilkustronicowego opisu. Dorota Kołodyńska w każdej odsłonie Amneris ubiera ją w coraz to bardziej zachwycającą kreację. Z drobiazgów... welon ślubny Amneris. Jest w nim coś przejmującego, intrygującego.

"Aida" Teatru Roma namalowana jest kolorami wschodów i zachodów słońca, blaskiem gwiazd. Sporo tu odcieni czerwieni... W końcu to musical o miłości. O odcieniach miłości.

Co usłyszysz?

Gdy panowie Elton John i Tim Rice tworzyli "Aidę" z pewnością nie wiedzieli, że musical napisali dla niej. Dla Anastazji Simińskiej. Dawno nie widziałem i nie słyszałem artystki tak idealnie obsadzonej w roli. Aktorsko(!) i wokalnie. I oczywiście nie chodzi tu o (podziwiane przez Radamesa) posługiwanie się mieczem. Głos Simińskiej z niesamowitą lekkością, a przy tym stanowczością i energią wypełnia kolejne songi musicalu: "Miłość bogów", "Taniec sukni", "To łatwe" czy "Gwiazdy piszą los". Nieprawdopodobne jest jak można odnaleźć się w tak różnych utworach.

Zofia Nowakowska w roli Amneris. Wspaniała kreacja pełna humoru, dystansu i przez chwilę umiejętnie pokazana przez pryzmat wewnętrznych rozterek. Rozpoczynający musical song czy wręcz przebojowy "W rękamie as" to idealne dla Nowakowskiej utwory. Słychać jak artystka w postaci Amneris umiejętnie łączy doświadczenia wszystkich kreowanych przez siebie dotychczas ról.

Marcin Franc to idealny Radames. Męski, stanowczy, ale i romantyczny. Wspaniale zagrana rola. Każdy kolejny song, stopniuje przemianę Radamesa. Wokalnie - bardzo naturalnie, ale i emocjonalnie. Duet z Janem Bzdawką "Jak ojciec, tak syn" to majsterszyk. Wokalnie zachwycają również Michał Piprowski (Mereb) w "Kim ty jesteś" i Katarzyna Kanabus ("Miłość bogów", "Taniec sukni").

Wokaliści brzmią nieziemsko, sądzę, że to również zasługa świetnego przekładu Michała Wojnarowskiego. Co w połączeniu z brzmieniem orkiestry Teatru Roma pod dyrekcją Jakuba Lubowicza tworzy idealną kompozycję. Liczę, że już wkrótce powstanie płyta z polską wersją musicalu "Aida". Skoro wspominam warstwę muzyczną, to dodam iż genialnie brzmią wszelkie instrumenty perkusyjne, a przy piano w "To łatwe" można się rozmarzyć...



"Aida" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego to doskonałe zwieńczenie 20 lat pracy w Teatrze Muzycznym ROMA. Kępczyński tym musicalem pokazuje, że wciąż może zaskakiwać publiczność.

Musical "Aida" to kolejna miłosna historia, jedna z setek, tysięcy historii wypełniających strony książek. Każda historia, nieważne czy prawdziwa czy wymyślona, czy współczesna czy starożytna jest opowieścią o wspaniałych uczuciach i ludzkich upadkach. Tak też jest z "Aidą", która pozwala widzowi zatrzymać się na chwilę..., bo "ludzki los to zawiła gra, człowiek cały czas za czymś gna".

Fot. Karol Mańk / Teatr Roma

„AIDA” premiera 26.10.2019 Teatr Muzyczny ROMA